ikona12

Słowacja  –  archiwum
cztery dni spędzone w Dolinie Pięciu Stawów w tak idealnej pogodzie to marzenie. Wieczorem zszedłem na dolny parking i złapałem okazje do Zakopca. Wieczorne piwo to nagroda za udane wypady. Rano pojechałem do Tatrzańskiej Łomnicy. Małe zaopatrzenie i wieczorem zatrzymałem się na noc w Śląskim Domu 1670m npm. W swoim czteroosobowym pokoju był tylko jeden czech, który już głośno chrapał. Pogadałem chwile z słowackim przewodnikiem, który polecał swoje usługi. Ale nie miałem ochoty na towarzystwo. Rano wybrałem się przez Dolinę Wielicką. Leniwie, bo po dwóch godzinach dotarłem do Batyżowieckiego Plesa. Dwa większe podejścia i znalazłem się pod Walowym Żlebem.
Kilka łyków kawy i dalej stromym podejściem na Przełęcz Tetmajera. Tutaj mały odpoczynek, bo to podejście daje się lekko odczuć. Wspaniałe widoki na Tatry w towarzystwie Zadniego Gerlacha. Dalej to już małe schody i mała asekuracja. Do przełęczy to chyba najtrudniejszy odcinek. Potem granią już na szczyt.
Gierkach jest najwyższym szczytem Tatr i całego łańcucha Karpat. Wznosi się nad trzema dolinami. Nad Doliną Białej Wody, Doliną Batyzowiecką oraz Doliną Wielicką. W masywie Gierlacha wyodrębnia się dwa oddzielone szczyty. Oddzielone są głęboką przełęczą Tetmajera, która wznosi się nad lawinistym Żlebem.
Właściwy szczyt Wielki Gierlach i nieco niższy Zadni Gierkach. Pamiętam też czas, kiedy starsi Słowacy nazywali go Szczytem Stalina.
Ze szczytu odchodzą trzy granie. Na północnym-zachodzie krótka odnoga łączy masyw z główną granią. W przeciwnym kierunku grań prowadzi do Małego Gierlacha i dalej opada ponad Gierlachowskim Kotłem. Trzecia grań jest krótka. Odnoga prowadząca w kierunku południowym.
Widoki wspaniałe, choć wiatr był porywisty. Zasiliłem się batonem i wykończyłem kawę. Było już dość próżno, więc wyruszyłem w drogę powrotną w stronę Batożywieckiego Żlebu. Zejście dość szybkie miejscami ubezpieczone łańcuchami. Krótki odpoczynek na Batożywieckim Plesie. Po czterech godzinach byłem już w schronisku.