ikona15

fragment z archiwum.

całą drugą noc górale świętowali. Ja już nie brałem w tym udziału. Tamta noc w zupełności mi wystarczyła. Ale w pokoju na górze czułem się tak jak bym brał we wszystkim udział. Myślałem, że te imieniny nie będą miały końca.

O piątej wydarłem na dół z sąsiadem, który jechał po konie. Pojechałem na dolny parking. Były jeszcze straszne pustki. Kilku turystów jechało do góry, więc zabrałem się z nimi. Nie miałem ochoty na dwu godzinny spacerek po tej nocy. Ale widok na Dolinę Białej Wody trochę mnie uspokoił. Zatrzymaliśmy się na kilka minut przy potoku na zdjęcia. Widok na Mnicha przeniósł mnie już w klimaty ciszy.

Poszedłem od razu czerwonym szlakiem w stronę Czarnego Stawu pod Rysami. To ładne miejsce, z których można podziwiać widok Morskiego Oka, ale zawsze wydaje się być ponure. Mało słoneczne, zacienione, woda sprawia zawsze, że jest koloru czarnego. Głębokie na ponad 70 metrów. Spadające kamienie wprost do stawu. Odlany krzyż z 1836 roku przez proboszcza z Poronina. Przeniesiony na górę, bo poprzednie jego miejsce było nad Morskim Okiem. Teraz stanowi nieodłączny element krajobrazu Czarnego Stawu. Dumnie prezentują się stąd urwiska Kazalnicy, dobrze widać szlak na Rysy wznoszący się zakosami ponad taflę Czarnego Stawu. W prawo odchodzi zielony szlak na Przełęcz pod Chłopkiem.

W lewo szlak prowadzi pod Bulę. Obchodzę Staw od południowej strony i tu zaczyna się podejście. Zaczyna być coraz bardziej strome. Długie, żmudne podejście po kamiennych schodach, ostatni łuk w lewo i wychodzę na wprost Rysów. Po piargach i „wiecznym” płacie śniegu dochodzę do Buli pod Rysami. Wspaniały widok na Kazalnicę i obok wypływający ze skały mały wodospad. Ogromne usypisko kamieni i głazów. To miejsce, które służy również do przeprowadzania akcji ratunkowych z zastosowaniem śmigłowca. Widok na Żabi Mnich i Tomkowe Igły robi duże wrażenie. W dole widok na tafle Czarnego Stawu i Morskiego Oka.

Ściana Kotła do góry i w trudniejszych miejscach zabezpieczenia. Tutaj dla ułatwienia klamry i łańcuchy. Masywna ściana Wołowego Grzbietu, przecięta ostrą Żabią Przełęczą.
Potem dochodzę do rysy, która ciągnie się od wierzchołka. Od tej rysy pochodzi nazwa szczytu. Duża przepaść i ładne widoki. Odpoczywam trochę i lepie bałwanka.
Wychodzę na ostrą grań, którą pokonuje za pomocą zabezpieczeń Po wschodniej stronie ukazuje się Dolina Ciężka. Wspaniały widok na Zmarzły Staw i najwyższe tatrzańskie szczyty. Na sam wierzchołek wychodzę od strony północno-zachodniej. Z wierzchołka wspaniały widok na trzy doliny. Dolinę Mięguszowiecką, Dolinę Rybiego Potoku i Dolinę Białej Wody. W słońcu najwyższe szczyty Tatr Wysoka, Lodowy Szczyt, Gierkach. Wspaniale widać Tatry Zachodnie. Jest to jedno z ładniejszych miejsc widokowych w Tatrach.

Siedząc tutaj można zapomnieć o całym Bożym świecie. W dole tych skał są stawy, wodospady, potoki, jeziorka. Doliny z bogatą szatą roślinną, krokusy, limby, sasanki, storczyki, szarotka alpejska, kosodrzewina, dziewięćsił bezłodygowy. Żyje tutaj niedźwiedź brunatny, jeleń, kozica, świstaki, sarny, ryś, wilki. Można zobaczyć orła przedniego, kruka, orlika krzykliwego, sokoła, puchacza. Wszystko na szczęście podlega ochronie. Stąd przy dobrej pogodzie można zobaczyć Kraków. Patrząc z góry przywołują mi się w pamięci miejsca, w których tutaj byłem tyle razy. Widok na pięknie położone schronisko nad najsłynniejszym tatrzańskim stawem, w którym żyje pstrąg potokowy. Doskonałe miejsce wypadowe na Rysy, Przełęcz pod Chłopkiem, Szpiglasową Przełęcz, Dolinę Pięciu Stawów Polskich.
To wszystko jak na dłoni wywołuje wspaniałe wrażenie.

Było tak słonecznie, że nie miałem ochoty schodzić na dół. Całe wejście zajęło mi 6 godzin i pora przyszła na zejście. Na dół spoko jedynie niebezpieczny trawersie nad przepaścią i dalej przy pomocy łańcuchów. Mały odpoczynek nad Czarnym Stawem. Zaczęło już być pochmurno i schodzę do Schroniska nad Morskim Okiem.